RSS
 

Gdzie byłaś, jak Cię nie było?

09 lut

- Gdzie byłaś?

- Daleko stąd.

- To jedno z moich ulubionych miejsc – westchnęło serce.

 

Gdzie byłaś, jak Cię nie było?

 

Pewnie nikt nie zauważył mojego zniknięcia, spowodowanego załamaniem życia osobistego. Minęło (bodajże) dwa lata odkąd nic nie napisałam na swoim blogu. Może powinnam nie wracać? Zakończyć i dać umrzeć swojemu blogowi?

 

Niech spoczywa w pokoju.

Na zawsze w twoim sercu,

Luksosekunda.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przemyślenia Luksosekundy! #

12 maj

Nawet twój wewnętrzny głos ma wadę wymowy.

L.

Przemyślenia Luksosekundy! #LPM

1374951616774

 

 

 

 

Mhm. Znudzona? Nie. Usiądę wygodnie na krześle. Zakurzona klawiatura, czekająca z utęsknieniem na nowy wpis luksosekundy. Sprawdzenie parę spraw… Leniwa godzina 10:00 i czas zaparzyć kawę, dla nas obojga. Godzina 10:30 mruga do mnie z ironicznym uśmieszkiem. Czas sprawdzić wszystkie wiadomości. Wraz z godziną 11:00 szukam pretekstu do ogarnięcia swojego życia. Godzina 11:05, uświadamia mnie, że powinnam zacząć pisać. Godzina 11:06, wskazuje na pustą filiżankę. Godzina 11:10, przynosi ze sobą filiżankę i kilka kieliszków czystego spirytusu. Godzina 11:25, pokazuje mi język oraz środkowy palec. Do dupy z taką godziną. Godzina 11:40, budzi mnie z pijackiego snu i tupie nerwowo nogą, dając mi do zrozumienia, iż wątek nadal jest pusty. Odpowiadam: ,,Daj mi jeszcze 5 minutek”. Godzina 11:45 przychodzi z wrzaskiem, że czas wstawać. Odpowiadam: ,,Momencik, minutka”… Godzina 11:50 – daje mi niezły łomot i wylewa na mnie wiadro zimnej wody. Godzina 12:00 daje mi kolejną szansę na napisanie wybitnego tekstu literackiego.

 

Witam wszystkich!Luksosekunda na mentalnym i fizycznym kacu, (nieudolnie) postara się poprowadzić nowy odcinek własnych przemyśleń. Pewnie z niecierpliwością czekaliście na nową dawkę pojebanych (a jakże!)  popierdolonych rozkmiń rodem z epoki Średniowiecza.

- Buractwo! Jak mogłaś olać swoich fanów?! - odezwało się sumienie z widocznym poirytowaniem.
- Dziwisz się? Tyle singli na tym świecie, a Ona nadal się ugania za facetami… Ciekawe kiedy sobie odpuści? – zaśmiał się mózg do rozmówcy.
- ,,Już odpuść sobie!” – mówili mi!/Twoje pokolenie dokonane ma sny,/jak czas na funk i czas na punk/Twój własny czas już zgasł na bank! – zarapowało sumienie z widocznym uśmiechem na twarzy – Wchodzę do gry z dupy strony – perwers/
i płodzę kiedy dumasz jakie imię temu nadać /choć 4 metafory per wers/bez pępowiny kontraktu nadal…
- Ok, przestań! – zachichotał rozum – Zaraz mi przepona pęknie ze śmiechu.
-… raczej opona mózgowa.

 

Zastanawiacie się, dlaczego najnowszy odcinek zatytułowałam #LPM? Już lecę z tłumaczeniem. Dzisiaj zajmiemy się: Luksosekundowy Poradnik Motywacyjny. Nie posiadasz doświadczenia? Brak Ci motywacji, aby wstać z łóżka z uśmiechem na twarzy? (…) a może tracisz nadzieję w ludzkość?

Nic się nie martw! Mój poradnik niby nic nie zmieni w twoim marnym życiu, ale za to… Postaram się z całych sił (0biecuje, słowo harcerza… którym nie jestem) spierdolić Ci dzień na caaaaaaały dzień. Jesteś gotowy mój czytelniku na dawkę humoru i ironii?

Zapraszam!

 

Nie wiem, czy w każdym poradniku motywacyjnym są żarty, ale ja zapodam mój:

Jedzie elektron na motorze, i nagle zatrzymuje go policja.
- Czy wie pan, że jechał pan 250 km/h?
- No dzięki, to teraz nie wiem gdzie jestem.

253f4b69ef1e92b469d8dc2e50ae4db4*przyznawać się, kto wagarował na fizyce?!*

 

 

 

 

Rozdział 1

Give the sun a reason to smile?

Na wstępie pragnę wszystkim podziękować za przyjście. To niesamowite uczucie, kiedy zerkasz kątem oka na swoich fanów.

- pssssst, pssssst! – zwraca uwagę rozum – Wiesz, że to objaw choroby psy…- Stul do kurwy nędzy ten cholerny pysk i dajże mi dokończyć moją mowę powitalną dla fanów! – wrzasnęłam z poirytowaniem.
-… ale nie żeby nie było; nie dokładam się do twoich psychotropów i leczenie. – warknął mózg, kiedy odchodził.

Wracając do tematu.

Jeśli podobał Ci się poradnik, który podbudował Cię na duchu… to muszę rozczarować. Poradniki motywujące są marnotrawstwem Twojego i Mojego czasu. Miej świadomość, że mam jeszcze asa w rękawie!

#Bonus

Kiedyś wspominałam o korespondencjach z mężczyznami. Macie świadomość, że portale randkowe są przerażające? Utworzyłam z nudów konto na jednym z owych stronach randkowych. Zapraszam na przeczytanie kilka ciekawych wiadomości!

 

Jesteś bardzo piękna :) Co byś zrobiła gdyby kurier mnie zostawił pod Twoimi drzwiami?

Komentarz: Odesłała z kwitkiem.

Piękna jesteś,
Masz cudowne zainteresowania, gdzie śpiewasz?
Komentarz: *Nobody cares*.
Jeśli wygląd idzie w parze z rozumem to biorę na wynos, proszę zapakować. ;)
Komentarz: Już podryw na kasztana brzmi lepiej. *kaszle*
Obcokrajowiec rodowodem z Arabi S. : Hi! How are you?? I liked your profile and your picture…… you are so beautiful!
Ja: I’m not a goat.
Obcokrajowiec: I’m rich.
Ja: I’m goat.
Komentarz: *cry, cry a lot*
Cześć.
Mam na imię Andrzej.
Szukam dziewczyny, która ma czasami ochotę zrealizować swoje fantazje
erotyczne, dla urozmaicenia, z chłopakiem , gdy jest sama, tak jak i ja,
przez sms-y, mms-y, czy @-maile.
Fantazje i marzenia erotyczne są wytworem
wyobraźni, są bezpieczne i pojawiają się zarówno u
mężczyzn, jak i kobiet. To normalne zjawisko
To namiętne myśli rozpalają nas, potęgują
podniecenie, wzbogacają miłosne uniesienia.
Możesz pisać też: ***** [cenzura] , jeśli Cię to kręci?
Niczym nie ryzykujesz,a może być fajnie. Jeśli Cię uraziłem, przepraszam.

Komentarz: Chętne dziewczyny piszcie na PW, to wam podam jego email. Akurat On nie jest fanatykiem kóz, więc easy.
Cześć, jak lubisz dominować faceta (klimaty femdom, bdsm itd) albo chciałabyś
spróbować po prostu czegoś nowego i wyjątkowego, to miałabym dla Ciebie, Twoich
koleżanek super temat. Odezwij się to napiszę więcej i konkretnie. Nie jestem
less i nie chodzi tu o mnie. Oczywiście bez żadnych podtekstów finansowych, czy
innych tego rodzaju bzdur, tylko sam relaks, przyjemność i przygoda. Znam uległego
kolesia z którym można robić co chesz, wykonuje wszystkie rozkazy itd. Ja teraz
jadę do Anglii do pracy więc koleś mi nie potrzebny, oczywiście wzywany byłby
tylko na tel. kiedy byłby potrzebny. Daj znać, czy byłabyś zainteresowana lub Tw
kumpele, to napiszę wszystko dokładnie. Kamila
Komentarz: Miło, że ktoś się troszczy o mnie.
Witaj szanowna, urocza, sympatyczna damo o subtelnym i ciepłym spojrzeniu, mysle ze jestes moją jedyną i ostateczną deską ratunku.
Komentarz: Bez przesady, ale aż taka płaska nie jestem w biuście.  :|
Hej jestem Damian i mam 19 lat no rocznikowo to juz 20 i chyba tak byloby stosowniej napisac ale jeszcze nie skonczone 20 wiec jeszcze sie czuje jako 19 latek Na początek nie mam zdjęcia, gdyż nie dodaje
nigdzie na internecie zdjęć, po
prostu kwestia zasad ale zawsze moge wyslac dla osoby ciekawej ktora zechce mnie
blizej poznac. Jak ja siebie widzę? Jestem spokojnym, normalnym chłopakiem,
który
trzyma się własnych zasad. Jestem miły, otwarty na nowe znajomopści, czasami
jak
każdy się stresuje, czasami denerwują mnie niektóre słowa, rzeczy jak każdego
na tym świecie. Mam swoje pasje, przemyślenia, upodobania. Jak to mówią są
gusta
i guściki. Na niektóre pytania mówię otwarcie na niektóre milczę. Jestem
osoba
zdecydowaną, poszukującą swojej drugiej połówki, która zaakceptuje nie tylko
moje zalety ale też i wady, ponieważ każdy je ma, ale nie chętnie o nich mówi.
Mam kilku znajomych, z którymi się dogaduje, jak i tez wrogów, których nie
znoszę. Nie powiem ze pije, i jakim to jestem hardkorem by zaimponowac bo bym
sklamal czasmi wypije dla towazystwa nie palę, nie pochwalam tego, ale nie
przeszkadza mi to aż tak. wszystko w granicach umiaru. Nie jestem napalonym
kolesiem, który szuka przygody, ale też i nie księdzem, żyjącym w celibacie.
Nie
powiem że nie próbowałem papierosów alkocholu i innych rzeczy, bo bym
skłamał,
ale zawsze wszystkiego jeden raz, żebym za wiele lat nie żałował, że czegoś
nie
zrobiłem. Może nie jestem dla niektórych piękny albo idealny. Jesli chcialabys
poznac takiego chlopaka jak ja to poprostu napisz a chetnie cos opowiem wiecej.
A może ty opowiesz coś o sobie?
Komentarz: Koleś oszalał, to rozumiem. Pan Bóg pisze scenariusze, a ja muszę zabawiać fanów moimi wiadomościami z portalu randkowego – *cry, cry a lot*
Na początek coś może banalnego ale prawdziwego …Super masz zdjęcie bardzo Mi się podoba Jesteś boska i nie można oderwać oczu od Ciebie, a zdjęcie na pewno obrazują tylko część twojego piękna.. Może miała byś ochotę na spotkanie kawa drink? a teraz coś nie banalnego.. Chciałbym zaproponować Ci spotkanie w klimacie Twojej dominacji. Nie wiem czy Ci to by się podobało.. Zrobił bym wszystko na co miała byś ochotę i usługiwał Ci. Spotkali byśmy się tam gdzie ci pasuję i kiedy tobie by pasowało. Chciałbym Cię wielbić i być na twoje polecenie. Co ty na taką propozycję .
Komentarz: Co Oni tak się rzucają z tymi propozycjami? Jakbym się zgadzała na wszystkie oferty to bym przez dobry miesiąc nie mogła chodzić. :’|
Jest w Tobie jakaś pociągająca tajemnica, a ja jestem całkiem niezłym odkrywcą.Podejmiesz wyzwanie?
Komentarz: *nobody cares*

Zastanawiacie się jak obecnie się czuję?

10424312_1043292459035116_5067655617349832954_n

Pozdrawiam,

Luksosekunda.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przemyślenia Luksosekundy! #depresyjnie

19 lut

Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy.

 

 

 

 

Przemyślenia Luksosekundy! #depresyjnie

tumblr_myl3sp2i4P1rzn1afo1_500

 

 

Siadam wygodnie na fotelu, który przypomina krzesło. Popsute siedzenie, naprawione za pomocą mojej nadludzkiej mocy.  Następnie sięgam po mój kochany jogurt i uświadamiam sobie, iż dzisiaj wstałam zaspana (oraz ledwo żywa) o 17:00.  Wybudziłam się ze snu, który był i będzie moją inspiracją do napisania odcinka #depresyjnego.
Zastanawiacie się, dlaczego będzie smutno? Odpowiem wam na końcu. Czekajcie wytrwale.

 

Jestem w wiecznej wiecznej pogoni za czasem,
Lecz każdy umiera
Gdybym tylko mogła kupić wieczność za pieniądze,
Kupiłabym ją dwukrotnie dla nas obojga.

Z dedykacją dla Ciebie, panno H.

Jestem smutna, kiedy myślę o tych wszystkich horrorach, przez które przeszli ludzie. Oni zasługują na nas, abyśmy utrzymali ich wspomnienia żywe, prawda?
Życie to ciągła i nieustanna walka. Walka o przetrwanie, walka o miłość, walka o przyjaźń, walka o pamięć, walka o zdrowie oraz walka o zasłużone szczęście. Kiedy możemy mówić o szczęściu, gdy w sercu pojawia się ten przysłowiowy zalegający ,,śnieg”?

Każdy z nas doświadczył bólu, ale jaka jest jego definicja? To nic innego, jak cierpienie, które odczuwamy przy przegranej walce. Załóżmy, że walczyłeś/aś o coś ważnego przez pewien okres czasu, a na końcu dostajesz informację w postaci impulsu do mózgu o porażce, jaką TY poniosłeś.
Wiecie, co jest pocieszające? Nie jesteś jedyny, który próbuje się uporać z tym. Jeszcze mam złą wiadomość; gdyby nie ból, nie mielibyśmy świadomości, iż żyjemy. To brutalna prawda, niestety. Pewnie każdy zastanawia się, do czego nawiązuje… Dlaczego to piszę i z jakiego powodu? Już pędzę z odpowiedzią. Nie pisałam bloga od 2 miesięcy. W szkicowniku mam ponad 5-6 przemyśleń, które ze spokojem mogłabym je opublikować. Zrezygnowałam, ponieważ wolałam poświęcić ten upragniony wolny czas dla przyjaciół. Przyjaciół – którzy z dnia na dzień – stają mi się obcy jak typowi kosmici. Ślepo w nich wierzysz, ale nie masz pewności, co do ich współuczestnictwa w twoim (a jakże!)  żenującym życiu. Idiotyczne porównanie, lecz spróbuj znaleźć mój czytelniku… trafne określenie do ludzi, będący rozsianych po świecie, których nigdy nie spotkasz. Wracając do tematu.

Miało być depresyjnie, a nie filozoficznie. Wrrrrrr!Poświęcasz swój czas na rozmowy i dyskusje z drugim człowiekiem. Starasz się go zrozumieć i uświadomić mu jedną – ważną, dość istotną – rzecz. Mianowicie mam na myśli; szczęście tkwi w przyjaźni. Bez niej, jesteś martwy/wa. Posiadasz w sercu kwiat, który pielęgnujesz. Od Ciebie zależy, czy go przelejesz, zasuszysz z zaniedbania lub zatroszczysz odpowiednio. Niestety… Jak wcześniej wspominałam, życie to walka o pewne wartości, m.in: o ten kwiat. Idąc tym tropem… Właśnie kilka dni temu, straciłam taką osobę. Nie zamierzam strasznie wnikać w tą relacje, ponieważ to zbyt duży skok na głęboką wodę. Zastanawiam się, jak załagodzić ból po stracie.tumblr_niwiv3bddm1r72w9qo1_1280

- Życie toczy się dalej, co zrobisz…- Jak dba, tak ma!
- Mówi się, trudno.
- Czym się przejmujesz?! Dasz radę i bez niej!
- Jakby kózka nie skakała… To by nóżki nie złamała.
- Nie ta, to inna.
- Co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Przeczytajcie te słowa, które pewnie nie raz (lub dwa) słyszycie od kogoś. Są bezsensu, prawda? Też tak uważam. Nic nie wnoszą do Twojego życia, a tylko namnażają idiotyczne myśli. Moje relacje z „ów” tą osobą… były zawiłe. Rozmawiasz z przyjaciółką i czujesz szczęście. Potem pojawiają się ,,ciche dni” i tracisz zmysły.

- Co mogło się stać? Przecież wie, że może mi zaufać i zadzwonić o każdej porze…

Im częściej tak myśli, tym bardziej zapominam, że jestem wśród wszystkich – samotna. Do szpiku kości. Kto do Ciebie zadzwoni, jak będziesz płakała w łóżku? – zapytałam siebie po odpowiedziach przyjaciółki. Choćbyś zdychała, nikt nie zapamięta twoich starań. Wszyscy przypomną sobie o Tobie wtedy, kiedy w gazecie lub na drzewie pojawi się klepsydra. Śmieszniej byłoby, gdybym uświadomiła sobie fakt, że z twojego okręgu znajomych – mało kto czyta dzisiejszą prasę.

Dziwne? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Natomiast u mnie…

 

150041540

 

Na podsumowanie pozostawię wam, coś…

Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?

 

pozdrawiam,

Luksosekunda.

 
 

Przemyślenia Luksosekundy! #świątecznie

17 gru

 Na dnie piekła bulgocze śmiech.

~ Sumienie.

 

 

Przemyślenia Luksosekundy! #świątecznie

Dzisiejszy odcinek sponsorują tabletki ectasy „Marsjanki” (tere-fere), które słyną ze swych halucynogennych właściwości wśród gimbazy. Niestety, nie wystąpi Św. Mikołaj, ponieważ…

przedawkowal-marsjanki

Stęskniliście się za mną?
(Poproszę o nastrojową muzykę)

(…) posiadam usprawiedliwienie na swoją nieobecność w internetach?
Mam! Jak każdy człowiek przeżywa trudne chwile, takie jak: walka z własnymi demonami (czyt. lenistwo, kac, przeżarcie itp, itd.) – stały się nieodłączną częścią mych marzeń, użeranie się nad nową książką, oglądanie płacząc do ,,Przeminęło z wiatrem” oraz ,,trudnych spraw”… Alkohol, używki (marsjanki – nie są terapią hormonalną, aby kobieta z wenus mogła pochodzić pochodzić z marsa!) oraz trwonienie moich nieistniejących pieniędzy.  Czy też tak macie jak ja? Czasami słyszę pod moim oknem różne okrzyki, szepty oraz podpowiedzi… Oczywiście, nie bez powodu, moi mili. Czekałam na odpowiedni moment z nowym odcinkiem. Powiem wam szczerze… Brakowało mi: świateł reflektorów, owacji na stojąco (wiwatujących na mój widok!), rozgłosu wśród szmatławców. Obiecuję wam (ale nic nie obiecuje – hasło mojej mamy!), iż dziś dam upust swojej twórczości literackiej.

 

Czas wrócić na moją arenę z moimi wygłodniałymi lwami.

SHOW TIME,
LET’S GO!
 

Zaczęłam się zastanawiać nad świętami Bożego Narodzenia. Ogólnie śmiem twierdzić….. BZZZZZZZZ!

–aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!– zemdlałam – a…

Z OSTATNIEJ CHWILI…
KOSMICI PRZEJMUJĄ TEN KANAŁ.
MY JEZDEŚMY IN ENYŁERE.

Łazik

- Ona za dużo papla a nic wie… – westchnął Rysiu – Trochę dupnie. Dobrze, że ją zamknęli w szklanej pułapce… Sztefan, boja się jo! A co, jeśli dowiedza się, iż my mieszańce gorola z hynsem?

- Ni bój żaby, Rysiu. – przewrócił oczami Sztefcio – Nic nam nie grozi. Kto normalny uwierzy w latający spodek?

- Sztefcio, ale nie pamiętasz co powiedziała ta miła pani z telefonu zaufania? – podrapał się po czymś, co przypominało głowo-podobne.

- Ja, Katolicki Telefon Zaufania w Katowiach, ja… – spojrzał się irytująco na przyjaciela – To był twój pomysł, Ty pusty łbie kartoflany. Nasłuchałeś się stek bzdur i przeżywasz.

- STOP! STOP i jeszcze raz STOP! – wyłoniłam się na pokładzie z irytacją – TO MÓJ ODCINEK, WYNOŚCIE SIĘ STĄD!

- Nie związałeś jej?! – odwrócił się do Rysia – ILE RAZY CI POWTARZAŁEM, ŻEBYŚ WSZYSTKIE OFIARY ZWIĄZYWAŁ, A NIE DAWAŁ MOŻLIWOŚĆ WYBORU!

- Sztefan, kochanie… Spokojnie… – pomrugał oczami Ricardo – Jakbym postąpił tak, jak prosiłeś, to byłoby wbrew demokracji i w ogóle…

- … a wspominałem kiedyś, że kiedyś oszaleję z Tobą?!

- Halo… Nie chce przeszkadzać, ale ja tu też jestem… – przewróciłam oczami z totalną irytacją – Idę sobie, nara.

- NO, WIDZISZ CO NAROBIŁEŚ?! – popłakał się Rysiu – JESTEŚ OKROPNY!

- Ja, jeszcze na mnie zrzuć winę, co?!

Przepraszam was za małe zakłócenia, ale dzisiaj zamierzam poruszyć (ważny dla mnie) temat, związany z tematyką ogólno-przed-świąteczną-bla-bla-bla.

 Wracając do tematu.

Wiesz, że zastanawiałam się nad wieloma rzeczami oraz pojęciami? Akurat wtedy, kiedy jem jogurt z promocji świątecznej, gdzie do świąt brakuje nam bodajże… 7-8 dni do 24 grudnia (zależności jakiego jesteś wyznania).  Zakupy, gotowanie, zmywanie, dzielenie się opłatkiem, otwieranie prezentów, świąteczna kolacja, leżenie pod stołem (ukradkiem zerkając na ,,Kevin’a sam w domu”), aby móc się ukryć przed dokładką u babci-ciotek-mamuni,  msza, śpiewanie kolęd oraz alkoholowa pasterka,  – przyprawiają nas o dziki uśmiech na twarzy. A, bym zapomniała o czymś!

Co zrobić, aby udały Ci się święta? Jak zachować się w sytuacji, gdzie puka kilku  świadków jechowych, a Ty masz tylko jedno miejsce dla nieznajomego gościa? Co zrobić z żywym karpiem?! Jak z perfekcją przyrządzić świąteczną kolację? Po ilu powtórkach można puścić ,,Kevin’a sam w domu” bez przypału? Jakie są metody na zachowanie trzeźwości przy haśle rodzinnym: ,,No, ze mną się synek nie napijesz?!”. Jakie składać życzenia przy łamaniu się opłatkiem? oraz… PRAWDA vs. MIT: ,,Zaprosić swojego partnera (bez względu na orientacje seksualną) na Wigilię?”

Poradnik pierwszej pomocy, pt.:

,,Kiedy będzie mój pierwszy raz przy świątecznym stole?”

 

Wstęp

Pragnę podziękować wszystkim za systematyczne śledzenie mojego bloga oraz krytykę wśród was. Bez was nie byłoby mnie. Pozdrawiam moją mamunię, będąca pomysłodawcą nad tworzeniem mojej książki. Miejmy nadzieję, że spodoba się dzisiejszy poradnik, który pobije wszystkie inne i da wam siłę do końca dnia.

SERIO.

Kto to pisał… W sumie, nevermind. Ten poradnik będzie dwuczęściowy. Jeśli się spodoba, będzie praca nad nowym odcinkiem. Zapraszam.

1.

#Kiedy karpie mówią dobranoc?

 

_506d39f9c5b19

Dawno, dawno temu… Każda z naszych mam (w zależności od rodzaju związku partnerskiego) opowiadała nam, że w noc wigilijną o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Część wierzących z  nas czeka do 24:00 i nasłuchuje, zastanawiając się, co takiego może powiedzieć nasz pupil, a reszta idzie na pasterkę upić się w trupa… Ale jak to ma się do rzeczywistości? Czy nasze zwierzaki mogą mieć nam coś do zarzucenia?

Alternatywa A.

Ktoś z rodziców każe Ci iść po karpia. Wracasz z taką oślizgłą pizdeńką i wrzucasz ją do wanny. Jednak zanim twój ojciec (albo ktoś inny, będący na tyle odważny – np. teściowa, prababka lub żona) zabije możesz z nią spędzić miłe chwile, np:

 

 

comment_QUEk1Ymbuy7YzmVHKjRm8vHwq5l1EOmo  a) Kąpać?

 

103542_kocham-cie-rybo b) napić kompot czy przytulić?

22899_trudne-zycie-zlotej-rybki c) wziąć z nią kilka kredytów…

 

Alternatywa B.

Pragnę zaproponować nową atrakcję świąteczną (fajnie jest w bliskim towarzystwie, gorzej w obcym)! Zastosuje nową alternatywa zabijania karpi. Przypomnę wam, inne sposoby zabijania w skrócie… Metoda zabijania karpia za pomocą kuchenki. Oczywiście mile widziana jest kuchenka gazowa, ponieważ przy elektrycznej nie ma fajnego efektu. Co robimy? Bierzemy żywą (jakżeby inaczej, prawda? Martwa już nie jest dla atrakcją) w ręce. Otwieramy drzwiczki do piekarnika. Włączamy gaz i czekamy, aż się zagazuje. Ciekawe?
Kolejną metodą jest rozmowa, która ma doprowadzić zwierzę do wycieńczenia psychicznego. Z powodu nadmiernych emocji, będące związane z (przykładowo, oczywiście) pokazaniem filmu metrażowego pt. ,,1000 metod samogwałtu przy użyciu tylko jednej ryby”. Nasz pupil nie wytrzymuje i popełnia samobójstwo (dusząc się) w wodzie.
Następną metodą zabijania tego ślisko-uroczego stworzonka, będzie… użycie noża jak Bruce Williams w filmie akcji. Krew się leje po ścianach, Tobie oraz suficie… itd.

OSTATNIĄ (GENIALNĄ) MOJĄ METODĄ będzie… UWAGA:

Odprawianie ezgocyzmów nad karpiem. TAK! DOBRZE CZYTASZ! To jest hit w przestrzeni kosmicznej, a do co dopiero na świecie (?). Magia, która zadziała na jego zmysły, automatycznie doprowadzi (lub odprowadzi?) na tam ten świat. Przed przystąpieniem do wykonania zabiegu, trzeba zapoznać się z niezbędnymi zasadami BHP! Będziemy potrzebowali…
Miejsca, gdzie będziemy mogli położyć rybę. Musimy znaleźć sierść jakiegoś zwierzęcia (mile widziane włosy człowieka, który pracuje w sklepie rybnym) – wtedy moc z nich przejdzie na karpia. Zapewni to głos, aby móc porozumieć się z naszym potworem z bagien rzecznych.  Obowiązkowo w swojej szafie trzeba trzymać konopie indyjskie, które trzeba będzie ułożyć w kształt pentagramu. No, wiecie! Ta żydowska gwiazdeczka… W skrajnych punktach kładziemy kieliszki z krwią (nieprzeterminowanej) dziewicy. Chyba dalej nie muszę tłumaczyć, prawda? Po odprawieniu pewnych skocznych ruchów nad karpiem, możesz zacząć uroczyste świętowanie Bożego Narodzenia.

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, Przemyślenia?

 

Książka Luksosekundy – premiera + próbka!

06 lis

            Rozdział 1

Dzień pierwszy.

Najpierw pojawiło się podejrzane światło, dopiero potem nastąpił chaos. Potem ktoś mnie zaczepił i zapytał:
- Na litość boską, co Ty wyprawiasz?! Psujesz moje plany, które potem będą opisane w… – westchnął z poirytowaniem Szef.
Odwróciłam się i poznałam Jego. Od razu zadrwiłam:
- … scenariuszu do „M. Jak Miłość” czy w „Rolnik szuka żony” a może „W11”? – powiedziałam, wtrącając się w pół słowa – Może pomogę? Ja tylko sobie przechodziłam koło…
- To miłe z twojej strony, ale jak sobie to wyobrażasz? – zapytał z nutą zdezorientowania – Przychodzisz sobie „od-tak-sobie” i dezorganizujesz mi wszystko. MASZ POJĘCIE, COŚ TY NAROBIŁA?! NAJPIERW MIAŁA BYĆ CIEMNOŚĆ! Jak mam potem ludziom kazać pisać biblię, kiedy Ty sobie ubzdurałaś, że musisz MNIE „trochę mnie oświecić, bo trochę tu ciemno”.
- Przepraszam, Szefuniu… Ja zrobiłam to w dobrej wierze. Na tym polega Twoja praca, no nie? Czynimy dobro! Potem powstanie trochę McDonaldów i ludzie będą się cieszyć i przekazywać tam SŁOWO BOŻE! – zawyłam z podekscytowaniem – (…) a tak na  marginesie, czyż twoim zdaniem nie jestem genialna?
Sam Wszech-mogący za pstryknięciem palców, stworzył fotel i krzesło ze stołem. Gestem ręki zaprosił, abym usiadła.
-    Dziękuje – westchnęłam.
- Potem o tym porozmawiamy, bo mam wątpliwości… Pierwszy dzień pracy i już… Chwilunia. Jeśli nie było niczego, tylko ciemność i Ja, to skąd Ty się wzięłaś?! – powiedział z przerażeniem Bóg – Przecież tylko JA SAM jestem Wszechmogący…
- Właśnie mam mały problem. Pamięta Szef ten problem z żarówką w kuchni? – uśmiechnęłam się z ironią – … kiedy kompletnie o niej zapomniałeś i poszedłeś oglądać mecz siatkówki?
- Pfff, co żarówka może mieć wspólnego… – zaśmiał się.
- … ze mną?! – wrzasnęłam z oburzeniem – Czuję się w tej chwili obrażona. Jeśli mi nie wierzysz, to zadaj mi pytanie. W nagrodę chcę mieć swój udział przy stworzeniu świata.
W tej chwili spojrzałam na siebie. Wyglądałam „jak nie z tej ziemi”, chociaż formalnie jeszcze jej nie było. Wiesz, te postacie z przeróżnych produkcji hollywoodzkich nie mogły równać się ze mną.
Byłam niską postacią, która rosła z sekundy na sekundę. Przypominałam tą „Delmę” z reklamy. Czasami się błyszczałam lub promieniowałam, ale widać było po mnie, że przypominam niezłą usterkę.

- Zapomnij, to moja robota. – odburknął Bóg – Jedynie możesz mi pomagać i spełnić swoje marzenie.
- Chcę 3 życzenia, 30% z udziału i własne miejsce parkingowe pod biedronką – podałam mu dłoń w celu przypięczęntowania umowy – Zgoda?
- Niech stracę, mogło być gorzej…. Zgoda. – przewrócił oczami – … a teraz mów, kim jesteś.
- W sumie nie mam imienia ale, miło mi poznać, Szefunia. Wszystko zaczęło się od…

… dnia, kiedy wasza niebiańska drużyna postanowiła zagrać decydujący mecz z ekipą szatana. Tego poranka już miałam dziwne przeczucia. Zaczęłam się szybko nagrzewać i migotać. Gdy wchodziłeś do pokoju, to staram się udawać, że wszystko jest w porządku. Do czasu, gdy postanowiłeś eksperymentować z nowym włącznikiem z BIEDRY. Oczywiście nie mam nic do tego sklepu, gdyby nie to, że zacząłeś się bawić z tym popsutym czymś! Nastąpiło totalne spięcie i…

- … odłączenie prądu na całej przestrzeni niebiańskiej. – Bóg złapał się za głowę – Wtedy postanowili przerwać na chwilę, bo nie było elektryczności przez 2 lata świetlne.
- BINGO! Kiedy nastąpiło ekstremalne spięcie to myślałam, że wykorkuje! – podrapałam się po głowie ze śmiechem – Ach, te moje gry słowne! Dobre, no nie?
- Świetnie, mów do rzeczy, bo czuję, iż mamy całą wieczność przed sobą… – pokiwał niezadowalająco głową – Kontynuuj.
- Okey, bro. Skończyłam na… – spojrzałam się pytająco na Niego.
- … wykorkowaniu.
- A, tak. Dziękuje ślicznie. Wracając do tematu… Kiedy wrócił prąd, to zaczęło się dziać. Poszedłeś sobie oglądać i zostawiłeś mnie włączoną. Po pewnym czasie, eksplodowałam. Słyszałeś Boże ten huk, prawda? – powiedziałam z pochylonym wzrokiem na dół.
- Tak… Był jeszcze dziwny blask, taki ciepły i szybki. To byłaś Ty? – Szef z zaskoczeniem otworzył wtedy szeroko oczy – T-T-To była-a-aś Ty?
- (…) tak. Na opakowaniu żarówki było napisane, że przy nieodpowiednim użytkowaniu mogą nastąpić komplikacje. –  wtedy wskazałam palcem na siebie – Szczególnie mam na myśli to, kiedy zacząłeś eksperymentować ze mną, aby mnie ulepszyć. Udało Ci się, prawda?
Nagle wstał i zaczął chodzić w kółko. Znacie to uczucie, kiedy musicie sobie coś przypomnieć, prawda? On potrzebował milisekundy, aby się domyślić. Wam śmiertelnikom, zajęło by tyle czasu, że moglibyście wtedy spokojnie spróchnieć. Po chwili:
- Pamiętam! Muszę Ci jedno przyznać. Byłaś odważna i dzielna. Jakby dać Ci na imię? – zaczął dumać nade mną. – Może jakaś propozycja?
Usiadł z wielką ulgą. Spojrzał na mnie pytająco.
- Kunegunda! – wrzasnęłam z piskiem – Kunegunda!
- Jeszcze świata nie stworzyłem, a Ty już się szaleju najadłaś? Może coś ze światłem… Coś co naświetla… – westchnął na tronie – Może Luna?
- Może Rysiek z Klanu? – zachichotałam.
- Przeglądałaś moje zapiski?! – wrzasnął ze złością – Nie wolno! PAMIĘTAJ, NIE WOLNO CI PRZEGLADAĆ MOICH NOTATEK I MIESZAĆ SWOICH PLANÓW Z MOIMI!
- Okej, okej, okej… Wyluzujmy, bo pomiędzy nami jest niezłe spięcie, ha! – przewróciłam oczy ze radością, kiedy wyjęłam teczkę z zapiskami – …ale pamiętaj, że mamy współpracować!
- Dzięki za przypomnienie. Chwila… Już wiem! – podskoczył pod wpływem emocji – Od dziś będziesz Luksosekunda!
- Lu-co? – spojrzałam się pytająco na Niego – Żartujesz, prawda?
- Nie. Luksia.
- Niech będzie… – westchnęłam – To kiedy zaczynamy?
- …no, jeśli Ci się tak śpieszy… to możemy zacząć teraz. Masz coś przeciwko? – podniósł brew, dając do zrozumienia, iż nie mam innego wyjścia – Z tego co widzę, to już sama zaczęłaś.
- Szefie, spokojnie. Chaos pozwolę Ci ogarnąć samemu. Co jeszcze musimy dzisiaj zrobić? – zapytałam z zaintrygowaniem.
- Dzisiaj w kalendarzu mam zaplanowany pierwszy dzień. Twoim zadaniem będzie napisanie swoich sugestii na podstawie naszego harmonogramu, które być może będą mi pomocne. Możesz już iść i zabrać się za „twórczą pracę”. Chcę Cię widzieć wieczorem! – powiedział z miłym uśmiechem na twarzy – No, już leć!
- Do zobaczenia! – westchnęłam z miłym wyrazem twarzy.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przemyślenia Luksosekundy! #9

09 paź

Powiedz mi, co pijesz, a ja ci powiem, kim jesteś.

~ Sumienienie

 

 

Przemyślenia Luksosekundy! #9

 

(…) coś dawno mnie nie było, prawda? Oj, zdecydowanie!
Dzisiaj porozmawiamy o brutalnej rzeczywistości, która występuje w kuchni.

 

 

LET’S GO!

SHOW TIME!

 

Będąc samicą… nadal utożsamiam się z błahostkami ówczesnych i nowoczesnych kobiet, gdzie… Nie masz bladego pojęcia jak wygląda kuchnia? Co trzeba posiadać w kuchni? Nie widzisz sensu życia, gdy stoisz przy garach? Nie wiesz, co to jest rosół oraz z czego lub kogo go robimy? CO to jest czernina i jak ją przygotować narzeczonemu?(!) Jak zrobić ciasto-niespodziankę? Co oznacza ryż + kurczak + surówka + szejk u mężczyzny? Jak nie przypalić jedzenia kulturyście?  Masz oczywiście pełno pytań dotyczących gotowania, ale nie wiesz od czego zacząć? Nie przejmuj się, ja też! Pewnie jak już zauważyliście, podjęłam się bardzo intymnego i kruchego tematu jakim jest sztuka kochania gotowania. Jeśli chcesz być perfekcyjną samiczką, to jesteś w świetnym kierunku, aby…

 

… to profesjonalnie spieprzyć  z wielkim hukiem.

Poradnik

pt. ,,Gotuj niczym jak Hannibal Lecter. Zrób sobie dwie pieczenie na jednym ogniu”.

 

 

Wstęp

Postanowiłam powrócić do bloga wraz z nowym poradnikiem, będącym kwintesencją prawdziwego humoru. Mam nadzieję, że z utęsknieniem czekałeś na nowy i dłuższy poradnik. Zamierzam dodać odrobinę pikanterii mojemu blogowi, zastosowując nowe rozmaite słownictwa. Zapewne zastanawiasz się, dlaczego użyłam metafory w tytule?
Moją odpowiedzią będzie zaproszenie do rzucenia okiem na pierwszy (oraz resztę) rozdziałów.

Rozdział 1

Kuchnia jest to osobne pomieszczenie lub część pomieszczenia o charakterze pomocniczym, służące do przygotowywania potraw. W kuchni, oprócz wykonywania czynności służących do przygotowywania posiłków, myje się również naczynia po ich spożyciu, uprawia beznamiętny seks, odbywają się sceny kaskaderskie (czyt. burzliwe rozmowy małżeńskie lub partnerskie, whatever). Bywają też czasem odprawiane czary po wypiciu magicznego roztworu (czyt. wydzwanianie do swojego EX po pijaku), wszelakie różne kursy taneczne oraz różnego typu obsceniczne zabawy . Na Zachodzie w typowo wyposażonej kuchni znajdują się następujące urządzenia kuchenne: kuchenka (piec), zlewozmywak, lodówka, wiertarka, kosa spalinowa w przypadku ataku zombi-sąsiadów, krzesło elektryczne (na którym siada twój partner, gdy planujesz go skazać na wieczne cierpienie), komputer z internetem lub mały różowo-słodko chodzący roboto-odkurzacz… itd. itp.

Co twoim zdaniem można zrobić w kuchni?

Myślisz głównie o gotowaniu… Podstawowy błąd u niewolnicy kuchennej! Postaw na innowacyjność!
Dzisiaj w modzie jest, m.in: morderstwo w tymże pomieszczeniu, odbycie dzikiego i pozbawionego sensu seks ze uczłowieczonym zwierzęciem, upier*dalanie się lodami z płaczem, użalanie się nad mężczyzną, hodowanie martwych roślinek, proszenie babci o podlewanie marihuany w czasie naszej nieobecności, robienie sobie seflie z martwym wieprzem na instagrama, tworzenie amfetaminy ze sprawnym dilerem, zapraszanie do kuchni hydraulika w celach intymno-służbowych, prowadzenie pamiętniczka przy stole kuchennym, zastanawianie się nad częściami anatomicznymi człowieka, gdy kroisz go na blacie, wykonanie gó*wniano-seksistowskiego teledysku typu Nicky Minaj… itd, itp.

Rozdział 2

W następnym rozdziale zapanuje chaos, ponieważ przedstawię wam oczekiwania kontra rzeczywistość. Przygotowałaś sobie listę zakupów? Świetnie!

IMG_20141009_093530

Przygotuj:

1. Potrzebne zakupy, np. mięso itp.

2. Coś do otuchy. Może to być mięso lub zeszyt z napisem ,,you’re so cool”, abyś czuła się, że dasz radę przy gotowaniu! Niestety przy brutalnej rzeczywistości, twój zwój kartek w format A5 będzie potrzebny do zanotowania swych melancholijnych absurdalnych myśli. Myślę, iż słowa: ,,Jestem tragiczną kurą domową i gospodynią”, będą idealne do pamiętniczka.
3. Alkohol, aby móc się potem upić pod pretekstem doprawienia mięsa winem (nie biorę odpowiedzialności za wszelkie debilne pomysły z wydzwanianiem do swojego ex).
4. Miej obowiązkowo długopis, abyś mogła napisać list pożegnalny lub notkę do pamiętniczka.
5. (…) nie zapomnij wyjąć kosmetyki, które kupiłaś sobie w ramach pocieszenia.
6. Nóż do krojenia mięsa lub ew. partnera za krytykę.
7. Cukierki i lody, będące twoim lekarstwem uśmierzającym ból (także istnienia).
8. Telefon, będącym ostatnią deską ratunku, gdy kuchnia zacznie się palić. To przecież logiczne, iż w dzieciństwie nie nauczono Cię posługiwać się gaśnicą, kocem i proszkiem przeciwpożarowym (whatever), prawda?
9. Tak, poproszę… wyjmij tą dużą czerwoną butlę z samochodu. Ona Ci się przyda, jak ,,przypadkowo” coś się stanie.
10. Aparat, którym zrobisz zdjęcie jedzeniu i wrzucisz na instagrama. Może też być seflie z podpisem: ,,ojej, jaka ja ubrudzona, hihi”.

11… Kawa, abyś mogła zdążyć ze śniadaniem na 13:30.

Rozdział 3

Jak już wiecie, są pewne znaki na świecie, które mają swoje odpowiednie  znaczenia. Wcześniej wspomniałam o czerninie. Pewnie drapiesz się po głowie, szukając odpowiednio sensownej odpowiedzi. Zacznijmy jeszcze raz…

Przeanalizujmy scenariusz  A.

Jesteś nieźle urodzoną szlachcianką w XXI wieku, która jest aktualnie zaręczona. Niby go kochasz, albo nie kochasz… W każdym razie masz dość duże wątpliwości, co do uczucia. Jak przystało na ową ślachetność, musisz myśleć o sobie jak i interesie swoich ,,starych”.  Jak nam wszystkim wiadomo, Oni chętnie by Cię wyswatali z rolnikiem, który ma z tysiąc świń, czternaście wielbłądów,  pisiont gołębi razem z gromadką osłów, będące też jego jedyną ukochaną rodziną (nie wspominając już o życiowym dorobku, jakim są te zajebiste świnie). Fakt, może i jestem dziwna, ale takie są realia życiowe. No, chyba, że mój naród przyspieszył swój cofnięty ,,murzyński” zegar do przodu…

Wracając do scenariusza. Dziwnym trafem, twoi rodzice zgłosili Cię do castingu w programie ,,wie… ,,Rolnik szuka żony”. Twoja przebrana kuzynka podszywa się pod Ciebie i wygrałaś eliminacje. Wszyscy Ci klaszczą na mieście, mimo, iż nie masz bladego pojęcia, o co chodzi. Następnego dnia, przyjeżdża ekipa telewizyjna (na szczęście już nie z radio maryja) z wiadomością o tymże programie. Zakładając z góry, że jesteś kiepską rozmówczynią lub nie masz asertywności wobec ludzi, zgadasz się. Po dalszych etapach, wygrywasz. Niestety, gdy patrzysz na swojego kandydata to tracisz przytomność (z powodu niedotlenienia mózgu, będącym wynikiem braku tlenu wkoło twojego ukochanego, który wytwarza dużą ilość metanu). Wszyscy wiemy, iż masz na uwadze głównie swoje dobro, więc postanawiasz przygotować mu czerninę.

Czernina wśród debili nie ma znaczenia, lecz u osób, które liznęły odrobinę literatury… wiedzą, że to polska zupa, której podstawowymi składnikami są rosół i krew z kaczki lub kury, królika, rzadziej z prosięcia. Dawniej podawaną kawalerowi, któremu odmówiono ręki panny (np. Adam Mickiewicz w ,,Panu Tadeuszu” wspomina o czarnej polewce, która miała być podana Jackowi Soplicy).

450x256_czernina

Masz problem z narzeczonym? Nie masz pojęcia jak odrzucić oświadczyny? Zaserwuj mu ,,czarną polewkę” i wstaw zdjęcie tejże zupy na FACEBOOK’a lub INSTAGRAM’a z hastagami (#mamciewdupie, #tokoniec, #niekochamciejuz, #zerwanie, #zerwanieznarzeczonym, #czarnapolewka, #czerninadlamegofaceta, #nastrojowo), które pozwolą Ci zmienić z statusu ,,w związku” na ,,wolna”!

 

Przeanalizujmy scenariusz B.

Jesteś dziewczyną kulturysty, który zamiast mózgu ma zwoje mięsa. Czasami cieszysz się, że utrzymuje równowagę, ponieważ inaczej chodziłby na czworaka. Na Boga! Zakochałaś się w Małkowiczu, który z samouwielbieniem chętnie by się pokroił, gdyby patrzył na swoje mięśnie. Gdy usiądziesz na krześle to zastanawiasz się, jak to jest z tym kurczakiem, ryżem, surówką i szejkiem?

Tego nie da się wyjaśnić, bo trzeba obejrzeć…

 

Uszanowanko,

Luksosekunda! ♥

 
 

Wspomnienia bez dna? #1

20 wrz

 

Każdy twój uśmiech jest cegiełką budującą mój najwspanialszy świat.

dla Ciebie, kochanie.

 

Wspomnienia bez dna? #1

 

(…) moje cytaty są straszne, wiem… Mamo, wiem… Próbuję pisać… Tak, wiem…

Dzisiaj rozpoczynam (ze specjalną dedykacją dla pewnej bliskiej mi osoby) serię odcinków do wspomnień bez dna. Zapraszam!

 

Dawno, dawno, dawno temu… Kiedy to mój psychiatra leżał jeszcze w kołysce, a wtedy ja odbywałam praktyki w specjalnej placówce oświatowej. Żartowałam, mamo. Tak, to był żart.

  Po ukończeniu gimnazjum (moim zdaniem najgorszego, jeśli chodzi o skalę światową) postanowiłam ruszyć ku przygodzie w technikum na kierunku budownictwa. Wyobraźcie sobie fakt i pewne algorytmy z tym związane.
Kobieta i tzw. ,,budowlanka”? W głowie to się co niektórym nie mieści.  (…) delikatniej ujmując, oprócz mnie.

Jak już wspomniałam, zdecydowałam się na to, mając na uwadze fakt, że kobieto-robol będzie ze mnie beznadziejny. Mianowicie: Jestem bałaganiara i świntuch. Sprzątanie po wykonanej pracy to mission impossible w wersji ujebanej. Uważam się za człowieka błyskotliwego (i nie tylko!) w żartach podczas odbywania stażu.  Uwielbiam drzemki w trakcie pracy, przecież to takie normalne!  (…) bycie konfidentem mam we krwi.

UWAGA!

Ze względu na ochronę danych osobowych osób, które miały ze mną styczność (wiem, ja też ubolewam nad tym), nie wymienię ich imion oraz nazwiska. Wszelkie podobieństwa są przypadkowe.

Opowiem wam o mojej ciekawej historii (dosłownie) z życia wziętej.
Była okropna zima oraz najgorsza zmiana w moim życiu. Praktyki odbywały się raz w tygodniu w środy. Mojej grupie trafiła się zmiana popołudniowa, gdzie mieliśmy przyjść na 13, a wracaliśmy po 19-20. Pod warunkiem jak się dobrze i szybko umyliśmy. Po części godzina mi odpowiadała, ponieważ przynajmniej porządnie się wyspałam. Szczególnie dla mnie to jest ważne, ze względu na fakt, iż jestem wymagającym śpiochem (z popsutym zegarem biologicznym?), który ma tendencje spóźnialskie (pierwsze moje życiowe spóźnieniem było ,,zaspanie” na termin porodu*).
(…) a wracając do tematu. Było wtedy zimno. W slangu budowlanym to brzmiało, wręcz… Pi*gało złem.

Wstawałam i drapałam się po głowie. Dojadę do centrum, czy nie? Przecież jeszcze brakuje za oknem (na dzielnicy brooklynu) niedźwiedzi polarnych i pingwinów (z Madagaskaru). Niestety, ubrałam się. Posprzątałam mieszkanie i poleciałam na swój autobus, który przypominał tego smutnego jak  z reklamy. Moje uczucia integrowały się z tą smutną maszyną.

Miałam nadzieję, że tego polarnego popołudnia nic mi nie zniszczy (sam fakt, iż miasto było odcięte od cywilizacji ludzkiej było dla mnie dołujące). Moje plany popsuła świętej pamięci mysz. Mysz, którą…

(…) serdecznie tutaj pozdrawiam, gdyż zrujnowałaś mi 2 tygodnie mojego życia i pozostawiłaś po sobie jedynie rozgoryczenie, ból, żal i wspomnienie, które tutaj pozwolę sobie opisać.

Będziemy zawsze mieć Cię w swojej pamięci. Spoczywaj w pokoju, amen.

Przychodzę do swojej szatni dla dziewcząt, która przypominała ruderę, ale także stan mojego umysłu.

114938341

Z koleżanką z klasy dzieliłam szafkę, ponieważ więcej niż 6 nie posiadali.  Muszę tutaj wspomnieć, że jestem kawo-holikiem i muszę pić tenże wywar każdego dnia. Właśnie z tego powodu, zabierałam małe saszetki cappuccino na przerwę obiadową. Owego dnia, zaglądam do półki, gdzie wszystko było w niej poukładane, posprzątane i zostawiane w należytym porządeczku. Swoje kanapki wraz z piciem i proszkiem cappuccino były w środku. O istnieniu myszy w szatni… nikt nie wiedział. ŻODYN NIE WIEDZIAŁ, ŻE MYSZ TAM JEZD, ŻODYN!

Wracając do szatni po wykonanej robocie, poszłyśmy się przebrać i umyć. W pewnym momencie w półmroku przeleciało coś między naszymi nogami (może chciało porozmawiać o naszym Zbawcy?) Krzyk był niemiłosierny. Potem zajrzałam do szafki i nie mogłam wierzyć oczom. Kto by pomyślał, iż mamy nową formę życia wśród nas, która rozwaliła całą kawę po przechowalnie rzeczy i ubrań.

Mniejsza z tym. Mam coś ciekawszego w rękawie… i to nie jest as. W ramach pojedynku z naszym stworzeniem, postanowiłam po tygodniu zakupić 3 pułapki na myszy. Pani za ladą, miała dość ciekawy wyraz twarzy:

- (…) to pani chyba ma bardzo dużo mysz w domu? – popatrzyła ze zdziwieniem ekspedientka.

- Mam jedną, wystarczająco uciążliwą, aby kupić 3 sztuki tych cudeniek – westchnęłam z poirytowaniem.

- ale-ale-ale to wystarczy jedna, a nie 3! Zaoszczędzi pani.

- Zna pani pewien żart z przysłowiem?

- Nie.

- Przezorny zawsze ubezpieczony, powiedział zięć, kiedy zamykał trumnę na kłódkę. Tak samo też chce mieć z tą myszą! – zaśmiałam się do siebie.

Poleciałam na praktyki z niespodzianką dla gryzonia. Gdy zaszłam do pomieszczenia, to przygotowałam 3 pułapki na jedną mysz, która straszyła nawet biedną woźną w placówce. Postawiłam sobie 3 warianty.

a) moja mysz jest mięsożercą i kanibalem (powiedzmy, że Hannibal z milczenia owiec, byłby zadowolony z takiego pupilka),

b) moja towarzyska jest sowietożercą z kanapki,

c) jest zwykłą ćpunką niczym Amy Winehouse, która upodobała sobie wciąganie nosem mojego cappuccino!

Zgadnijcie, co wybrała?

Poproszę o muzykę z dreszczykiem, aby odpowiedzieć wam na pytanie jak prowadzący Hubert w Milionerach.Poprawna odpowiedź to: C.

Już wam tłumaczę. Wracam sobie do szatni, aby sprawdzić… czy faktycznie mysz dała się złapać w zasadzkę. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam widok…

(…) odciętej głowy myszy, której łeb był umazany proszkiem kawy cappuccino.

Najpierw był mój krzyk. Następnie przybiegła moja koleżanka i sprawdziła czy wszystko jest w porządku. Odpowiadam:

- Nic nie jest w porządku, nic nie jest w porządku… – wskazałam palcem na otwarte drzwiczki szarej szafy.

- O, Mój Boże… – zapiszczała towarzyszka.

Także i mi udzielił się wrzask, który zwołał chłopaków z grupy, aby dowiedzieć się, co tego było przyczyną. Kiedy ujrzeli…

Serio, zaczęli się śmiać.

Na szczęście znalazłam osobę, która podjęła się zutylizowania tego gryzonia w częściach. Dla osób, będące całe życie w internecie… już tłumaczę.Przykładowo:

Dzisiejszy bohater odcinka postanowił prawym przyciskiem myszki kliknąć na siebie (whatever)  i uruchomić menu podręczne i wybierać opcję ,,7-zip”. Następnie Uruchamia się okno darmowego programu 7-zip, gdzie w polu ,,Rozmiar woluminów” wpisała ilość bajtów – wielkość pojedynczego fragmentu siebie (pliku), który powstanie po podziale. W naszym przykładzie wpisujemy 20 000 000 (Czyli 20MB). Potem kliknęła na przycisk ,,OK” i program uruchomił przetwarzanie. W wyniku przetwarzania otrzymała w tym samym folderze dodatkowo części wynikowe będące częściami składowymi siebie. Sprawdziła wielkość części (plików) wynikowych – kliknęła na na siebie prawym przyciskiem myszy, potem menu podręczne > właściwości, i bla… bla, bla. Wielkość jej części nie będzie większa niż 20 MB, ofc. Teraz mogła już usunąć z szafy siebie w całości. Niestety ten proces nie jest odwracalny.

Jak bardzo trzeba być uzależnionym, aby dopuścić się do takiej tragedii?

 

 

Luksosekunda,

piszcie w komentarzach!

 

 
 

Przemyślenia Luksosekundy! #8 (CZ. 2)

07 wrz

Szpitale, więzienia i burdele – oto prawdziwe uniwersytety życia. Mam dyplomy wielu takich uczelni. Mówcie mi „Wasza Magnificencjo”.

~ Luksosekunda.

 

 

Przemyślenia Luksosekundy! #8 (CZ. 2)

 

Postanowiłam zrobić kolejną (dziwną) kontynuację tegoż odcinka. Jesteście tak samo gotowi, jak ja? Wiem, ja też nie, ale nie róbmy mi przykrości.

SHOW TIME!

 

Masz problemy ze snem? Masz problemy ze znaczeniem snów?
Ja nie, ale pokażę wam pewne absurdy występujące podczas czytania interpretacji.

Wąż

jamnik-waz-814-OBRAZKY.PL

Pradawny symbol seksualny. Zwykły wąż to zapowiedź choroby lub nieprzyjaciela; tak jak wąż zachowuje się wobec śniącego, tak też postąpi z nim choroba lub nieprzyjaciel. Kobry i żmije oznaczają pieniądz, bo mają dużo jadu, a także bogate żony, z tej samej przyczyny. Węże wodne zapowiadają to samo, co węże zwykłe, a także chorobę z wilgoci lub niebezpieczeństwo w wodzie.

 

Isska pisze:

U mnie w mieście jest park, a przy nim stara oranżeria. Poszłam do tej oranżerii, ponieważ należałam do jakiegoś grona (grupy). Założyciel tejże grupy powiedział, że jak czegoś nie zrobię to naśle na mnie swoje węże. Widziałam wijące się węże. Sprzeciwiałam mu się ciągle i w końcu te węże się na mnie rzuciły, a nawet jeden zaczął mi zjadać jedną nogę. Czułam że moja noga się rozpada, jest trawiona przez węża. I wtedy ktoś mi pomógł, rozciął węża i wyją moją nogę.

Serio, mam to skomentować?

 

Kasia pisze:

Ostatniej nocy śniło mi się że byłam ze znajomymi w parku a później w centrum i były 3-4 wielkie dusiciele i mnie goniły, ale tylko ja widziałam te węże i tylko mnie atakowały. Znalazłam gdzieś wielkie nożyczki i chowałam się przed nimi a gdy w końcu mnie pojedynczo znajdowały każdy w innym miejscu to odcinałam im głowy.

Odcinałaś im głowy – to jestem zrozumieć, bo jest pełno narzędzi. Scyzoryk, nóż albo widelcem… ale nożyczki?No, tego jeszcze nie grali.

 

LJ pisze:

Mi się śniło że trzymałem jakiegoś małego kolczastego węża i próbowałem go nakłonić by wyciągnął pocisk z pistoletu mojej kumpeli z żuchwy xD ale jego zęby się ślizgały na nim, nie mógł ich zacisnąć na pocisku wiec odpuściliśmy xD potem go chyba gdzieś odłożyłe

m i sam próbowałem coś zrobić.

Widzę, że twój diler starannie dobrał dla Ciebie narkotyki. Mogę prosić o namiary?

 

czarnaowca pisze:

We śnie obudziłam się z wężem/zmiją w łóżku.Nie bałam się go ,złapapam go za głowę tak że przy uścisku dłoni otworzył „paszczę” i stracił życie,słyszałam jego ssyk.

Sam pseudonim/nick wywarł u mnie zdziwienie. Chociaż w sumie mężczyźni mają węża w kieszeni…

 

Ząb

 

zęby Adamus Teethband2958618

 można go interpretować jako symbol seksualny!

 

 

Lelwk polelwlk pisze:

A mi się śniło, że mi wypadł ząb, wcisnąłem ctrl+z (serio, sny są poje*$@!%&) i mi znowu wskoczył na miejsce. Zaznacze, że on nie był do końca wyrwany, czyli ułamany bardziej. A leczę się obecnie na pewną chorobę. Czyli co? Wracam do zdrowych? :D HELL YEAH, HELL YEAH!

Ctrl + Z = powrót zęba do po przedniejszego miejsca? Ty no-life!

 

Wera pisze:

Śniło mi się, że wypadła mi połowa dolnych zębów z lewej strony, i dwie górne jedynki. Zęby były bez krwi i zębodoły były również czyste… Próbowałam je włożyć z powrotem, ale to bolało i już nie pasowały. Co to może znaczyć?

(…) mogę teraz śmiało postawić diagnozę. Głupota nieuleczalna, gdy chcesz we śnie włożyć zęby z powrotem.  Nobla  w dziedzinie stomatologicznej to Ty nie dostaniesz.

 

Oko

Funny-Diamond-eyes

Bystrość, inteligencja i coś tam.

Ciekawe czy komentarze potwierdzą…

dyjek pisze:

Zmrużyłem oczy dosłownie na chwile i zobaczyłem jak mojemu małemu synkowi zaczęło się palić lewe oko od razu ruszyłem żeby je ugasić i się obudziłem.

It’s only dream… Repeat…

Angie. pisze:

Hej, zastanawia mnie sen który miałam dzisiaj, był bardzo dziwny. Tak, że do oka miałam włożony papier toaletowy, on leżał tak, jakby wyjąc oko, wzdłuż rozłożyć w środku papier i to oko znów tam włożyć. Mama powiedziała, żebym go wyjęła, że da mi soczewki, więc delikatnie zaczęłam ciągnąć za jeden koniec tego papieru, ale po chwili wystraszyłam się że uszkodzę sobie coś w ten sposób. Po chwili papier był wyciągnięty.

To też jest tylko sen… Nic strasznego…

 

monika pisze:

Śniło mi się,że mężowi wyciągałam z oka długiego tasiemca.

Maaaaaamo… Chyba zwymiotuje…

Bonus!

Z tego co pamiętam, zaplanowałam dla was małą (podwójną) niespodziankę. Dzisiaj przedstawię wam część moich ulubionych cytatów z seriali, które miały (i nadal mają) wpływ na moje poczucie humoru.

#1

Sabrina, nastoletnia Czarownica!

585d005abb20921ad3882ab5447815b8ff3e219e

Ten serial niekoniecznie jest majstersztykiem samym w sobie, ale przyznać trzeba… Kto nie mógł się oprzeć Salemowi?

- Sabrina, zdejmij ze mnie te bandaże, albo mnie zabij.

***

- Chcesz wygrać – myśl jak zwycięzca.

***

Sabrina: Bawisz się kłębkiem wełny?

Kot Salem: Mam swoje potrzeby.

***

Sabrina: Ciotki się starają, ale musisz przyznać, że są dziwne. (Wychodzi do szkoły).

Kot Salem (do siebie): Nie wiesz, jak bardzo.

***

Sabrina (gdy obraz przemówił): Nawet ściany potrafią mówić.

Salem: Czasem gadają bez opamiętania.

Postać na obrazie: Nie zaczynaj, kocie. Widzę, co robisz, kiedy nikogo nie ma w domu.

 

#2

Przystanek Alaska!

Northern_Exposure

Dr Joel Fleischman: Co panu dolega?
Pacjent: Jestem obolały i rozpalony.
Dr Joel Fleischman: Od jak dawna?
Pacjent: Od trzech lat.
***
Dr Joel Fleischman: Po 75 podaniach i 74 odmowach udało się. Alaska…
Mężczyzna: Jak to?
Dr Joel Fleischman: Państwo pokryło koszty mojej edukacji w wysokości 125 tysięcy dolarów. W zamian zgodziłem się być ich niewolnikiem przez cztery lata. (Mężczyzna wzdycha). Co?
Mężczyzna: Byłeś na Alasce?
Dr Joel Fleischman: Jasne! Za kogo mnie uważasz? Z Elaine, studiuje prawo w Nowym Jorku. Było cudownie… może nie cudownie, ale dało się wytrzymać. (Mężczyzna znów wzdycha). Co próbujesz mi powiedzieć?
Mężczyzna: Powodzenia.

 

#3

Przyjaciele!

bc2021713f54c7a774f10c4bcb92d77e8b6a03b2

Ross: Ale ja nie chcę być wolny, jasne? Chcę być znowu żonaty!
(Do kafejki wbiega Rachel w sukni ślubnej).
Chandler: A ja chcę milion dolarów!
***
Phoebe: Ale fajnie. Powinniśmy spędzać więcej czasu razem.
Chandler: Tak, jest świetnie. Może jutro wynajmiemy samochód i przejedziemy parę szczeniaków?
***
Chandler: Dla nas pocałunek jest jakby rodzajem wstępu, łapiecie? Chodzi mi o to, że to jak komik, który występuje przed Pink Floyd.
Ross: Tak, i nie chodzi o to, że nie lubimy komika, tylko… nie na niego kupiliśmy bilet.
Chandler: A problem polega na tym, że po koncercie, nie ważne jak świetny by nie był, wy i tak znów rozglądacie się za komikiem. Rozumiecie? A my siedzimy już w aucie, przeciskamy się przez korki… I tylko staramy się nie zasnąć.
Rachel: Cóż, dam ci radę: załatw z powrotem komika. Inaczej następnym razem będziesz w siedział w domu i słuchał płyty. Sam.
Joey: Czy wciąż rozmawiamy o seksie?
***
(Monica i Rachel się biją. Pheobe łapie je za uszy.)
Pheobe: Puszczę jak przestaniecie.
Monica: Zgoda.
Rachel: Zgoda.
Pheobe: Wiecie co? Gdybyśmy były w więzieniu byłybyście moimi dziwkami.

(…) a jaki był twój ulubiony serial?

piszcie w komentarzach!

Luksosekunda.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, Przemyślenia?

 

Przemyślenia Luksosekundy! #8

07 wrz

– Chyba mam ochotę się napić.
– Prawie wszyscy mają taką ochotę, tylko o tym nie wiedzą.

~ Sumienie.

 

Przemyślenia Luksosekundy! #8

 

Porozmawiajmy dzisiaj o naszych skłonnościach masochistycznych. Niby ,,nic”, ale zawsze warto napisać coś głupiego na odprężenie, prawda?

 

 

UWAGA!

W tym odcinku:

1. Nie będziemy się zmuszać do wzajemnego bólu (whatever).

2. Nie zamierzamy propagować i upowszechniać wróżbiarstwa/senników/zabobonów i et-cetera.

3. Nie będziemy wprowadzać lokowania produktu.

4.  (…) bla, bla, bla i wytężać się nad logiką blogu.

Notka prawna występuje w poprzednich odcinkach! Zastrzegam sobie prawo do zakazu zawracania mi du***.

 

Let’s go!

SHOW TIME.

 

Pewnego uroczego dnia, kiedy to wstałam (niestety wcześnie) z przerażającym krzykiem… Przyczyną był koszmar. Zastanawiające jest do czego nawiązuje? Jak każda płeć piękna (bo tylko ona jest wstanie to zrozumieć) po obudzeniu się, musi sprawdzić znaczenie swojego snu. Fakt, że śniły mi się ogórki, rekiny, wyrwane zęby oraz kosmici w wersji upłynnionej w skarpetkach… przyprawia mnie nie tylko o mdłości, ale również powoduje gęsią skórkę. Szczegóły snu są mniej intrygujące, zaufajcie mi.

Trust me, I’m mythical being.

Chroniąc wasze zdrowie psychicznie (ponieważ u niektórych jest już za późno) przytoczę ciekawe alternatywne wytłumaczenia snów:

Ogórek.

Osoby, które posiadające duże wątpliwości, co do wyglądu warzywa (znaleźli się dowcipnisie!) przypominam. W sumie nie wiem w jakim celu, ale sennik przedstawia obrazek, więc dlaczego miałabym być gorsza? hm?

ogorek_truskawka_fotomontaz_efekty_photoshop

Symbol o treści erotycznej w snach kobiet, ogórki to również znak dobrego zdrowia.

Weźmy również zajebiste komentarze, związane z tym niewinnym warzywem!

ANETKA pisze:

OBRANY OGÓREK CIĄGLE PRZED OCZAMI!

 

zukonia pisze:

Mój dawny chłopak i obecny mąż robili w słoiki ogórki kiszone a ja się przyglądałam i w myśli wybierałam jednego z nich został nim mój obecny mąż.

 

Ciekawe, prawda? Najbardziej podoba mi się ostatni komentarz. Czytam go 4-ty raz i nadal się śmieje. Jak myślicie… po jaką cholerę zaglądam do sennika? Komentarze, moi drodzy…

 

Szczur

blog_wi_5123715_7961230_tr_kameleon

 Zrujnowanie sił witalnych lub coś gorszego. Może oznaczać nasz wstyd do siebie do innych ludzi lub do całego życia. Uczucie to paraliżuje wszystkie działania. Niezbędne jest zlikwidowanie tego uczucia i jego przyczyn. Szczur ostrzega przed fałszywym przyjacielem.

 

Serio? I can’t belive it…
Mniejsza z tym, lećmy z alternatywnymi wytłumaczeniami:

bać się go: jeśli się czegoś boisz, lepiej nie ryzykuj…

zostać przez niego ugryzionym: ktoś cię niesłusznie oskarży, ale nie wszyscy uwierzą w twoją niewinność…

złapać i zabić: kłótnia z ukochaną osobą albo problemy w miłości…

u starszych: kłopoty z przyjaciółmi…

ujrzeć złapanego: niewierny przyjaciel lub przyjaciółka…

martwy: nie pozwól by, ktoś zmuszał Cię do robienia rzeczy, które uważasz za sprzeczne z własnym sumieniem.

szczurołap : w przypadku problemu możesz liczyć na chociaż jednego szczerego i zaufanego przyjaciela.

 

bla, bla, bla! Wiem, wy też czekacie na komentarze? Ja też!

MIRKA pisze:

Śniło mi się dwa szczury czarne. Jak leżały pod chodnikiem w przedpokoju. A potem one leżały i zwracały swoimi rzygami . I jeden nich potem uciekł do pokoju a drugi to już w

 

Oj, chyba nie poznamy końca tego zwariowanego (oraz pełnego zawrotów akcji) snu! A szkoda…

 

Karolcia pisze:

Śniło mi się coś bardzo dziwnego. Szłam z moim chłopkiem na spacerze i on powiedział, że musi skorzystać. Wtedy znaleźliśmy się w jakimś zapuszczonym chlewie. Tam były dwa wiadra jedno na drugim. Ja ścigałam jedno i chwilę później mój chłopak zniknął, a pojawił się mój tato. Nagle z drugiego wiadra zaczęły wychodzić szczury. Ja postawiłam to, które miałam w dłoni i na nim stanęłam. Chwilę potem tata wziął mnie na ręce i uciekliśmy do domu mojej babci. Przez całą ucieczkę szczury nie dawały nam spokoju, a tata próbował mi wmówić żebym sie nie martwiła, bo one chciały tylko pokazać swoją dominację… Pomóżcie mi w interpretacji tego snu nwm dlaczego ale strasznie mnie męczy co on może oznaczać. :/

Mam złe wieści, chyba nikt nie będzie miał odwagi (przynajmniej ja) do dogłębnej analizy twego snu. Serio? Niechaj Bóg ma Cię w opiece, bo nawet wróżbita poczułby to zniesmaczenie. Wiadomo przecież, iż to ekspert w tejże ekstrawaganckiej dziedzinie (naukowej?)

 

Angelika pisze:

Ja byłam w centrum handlowym na zakupach z moim mezem gdy nagle z polek zaczely wyskakiwac szczury i skakaly na mnie nie balam sie gdyz mam w rwalnym swiecie szczurzyce i w zyciu mialam doczynienia ze szczurami hodowlanymi najgorsza czescia snu bylo to ze patrzalam na szczura ktory byl w klatce razem ze swoim odgryzionym ogonem i mial mnostwo ran na grzbiecie ni ma znaczenia w tym senniku chory szczur lub cos podobnego napewno bylo mi przykro w tym snie ze ten szczur tak cierpi moze ktos pomoze z gory dziekuje

 

Wybaczcie mi, ale właśnie jest 2:30 w nocy a ja płaczę ze śmiechu. Wymiękłam, tak – W-Y-M-I-Ę-K-Ł-A-M! Zajebisty wiersz, tfu! Sen, przepraszam! Jeśli jest na sali (tutaj, now!) osoba, która potrafi mi wyjaśnić: ,,rwalnym swiecie”. Boże trzymaj nas w opiece, bo kiepsko widzę dzisiejszą noc bez tlenu!

 

stachu pisze:

Czarny obrzydliwy szczur zjadł kota straszne, nie mogę zapomniec jak go jadl, obrzydliwe

 

Widzę, nie tylko Ty masz problemy z łańcuchem pokarmowym, ale również twoje wyśnione szczury.

 

zojka pisze:

moj sen to byl taki ze szczury karmilam piersia

 

A ponoć to ja jestem dziwna, ha!

Gnojówka

(Z góry przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać)

gnojówka

widzieć albo wpaść do niej: różne nieprzyjemności.

Dobre spostrzeżenie, nie wpadłabym na to!

 

kasiek pisze:

śniło mi się że byłam u babci na wsi i tam znalazłam pieniądze w koperoie, nie wiem czemu je wziełam mimo iż powinnam oddac je szefowi bo klient zamiast przsłać jed firmy wysałał na moj prywatny adres, a później jak wyszłam z tej szopy to wpadłam na podwórku w gnojówkę mi ktoś pomogł wyjść z tego miejsca ale mój brat leżał tam i kąpał się i nawet smród mu nie przeszkadzał. Ostatnio miewam dość dziwne sny po par e dni emu śniły mi się wszy na mojej głowie

Pieniądze w koperoie? Hm… Dziwne, bo ja znam tylko koperty z pieniędzmi. Może czegoś nie wiem?

 

maiej pisze:

mialem przed domem ziemie co smierdziala gnojem i musialem ja rozprowadzic po calym trawniku zeby zasiac nowy, znalazlem tam dżdżownice lub cos na podobie bylo pomaranczowe schowalem to do butelki od piwa snily mi sie tez ze mialem pajaka w pokoju taki wiekszy katnik domowy. ale nie zabilem go tylko wzialem na kartke i wypuscilem go za okno.,,ostatnio w moim pokoju widzialem z 3 razy katnika domowego i jak go zobaczylem to zrobilem to samo co w snie, dlaczego tak a nie inaczej? ogolnie nie lubie krzywdzic pajakow poniewaz uwazam je skuteczne w łapaniu much i innych owadow chociaz katniki raczej nie plota nici ale nie sa szkodnikami. hmm i jakie to mialo znaczenie bo sam sie pytam, slyszalem ze zabicie pajaka przynosi pecha. chociaz akurat zanim to uslyszalem to jakos w snie go nie zabilem, byc moze dlatego że juz predzej np w dziedzinstwie o tym slyszalem i moj mozg podswiadomie wybral taka czynnons we snie, jak wiadomo sen lezy gleboko w podswiadomosci i opiera sie na psychice czlowieka,mozna zauwazyc zbierznosc koleii losu i tego czego tak naprawde znaczy sen i jaka role odgrywa w zyciu po przebudzeniu z drzemki lub tez calonocnego snu, jednak zauwazylem ze sny po przebudzeniu sie i zasnieciu na nowo sa w dosc innym wymiarze poczucia przestrzeni i realnosci snu, kiedys mialem tak wirtualny sen ze po przebudzeniu sie mialem swiadomosc ze robie jeszcze raz to samo. zawsze balem sie kladac spac ze cos uniesie mnie do gory, dlatego trzymalem sie przescieradla, ale i tak zawsze jak kladlem sie na lozko czulem jak powoli sie unosze i nie bylo to raczej nic zwiazane z OOBE, chociaz w pozniejszych latach tez to praktykowalem ale raczej z nieudanym skutkiem skonczylo sie na liczeniu barankow i owieczek 9 owieczek jeden baran i tak w kolko macieja skakaly zwierzaki przez płotek z drewna i mialy kubraczek dzielony ze skory niedzwiedzia jednego na trzech jutro jest trzeci dzien miesiaca
sprawa logiczna sprawa prosta bardziej niz Frosta sprawa niezbyt owocna bo ubocznym torem szla gdzie na krawedzi las stal i lasso i kasztan i jakis dalej tam dach na choryzoncie jak po stalowym precie prostownikiem do kory mozgowej doszly do mnie fale poczulem podmuch i upadlem jak lisc na ziemie co w ziemi zakopane sa pale przykrywaja je morskie fale na glebokosc ponizej dwóch metrow i mentalnie w mule zagrzązły bo poczuly staly ląd wiec tak zostaly nie ruszaja sie. cien pada z wody na kasztany a kasztaly jak stoja staly i stac beda poki ich nie zetna, jakas para wandali lub dwie czy trzy, trzynascie komosikow wybiega z bushu gestego zarosnietymi pniami i pij benjamin co to za ziomek ma swoj maly domek w puszczy od brzegow oddalił sie o jakies półtora mil morskich chyba ze pomylilem jednostki i podam to w kilometrach gdzies tak z dwa i pół kilometra rzekla larwa co z pod ziemi wygrzebala karla i tarła sie nim zrobila z niego krem pod powieki, i tak na wieki. moj zryty mozg czuje luz a kurz i tak karci kartki wyobraznia sie martwi o lewa polkule pół i król lew zdobylem nowa pulle odkryty stan wyczekiwany przez me, ehe wystarczy spojrzec w gore i od razu widac chmure blekitna jak ta sciema ze psychocholandia sie zaciela i zaczela swoja nowa chora faze nie ilustrujac tego zadnym obrazem i tak masz błogą mistyczną droge z krajobrazem czyli wytworem czegos wspanialego poszukaj oka trzeciego swojego i otworz je wejdz i odwiedz otworz sie zesamie to sie zamknie krzycz jak najgosniej potrafisz to wystrzeli jak z fontanny niby bog gor ale osprzet ma totalny sciema i pic dla niebanalnych tych co opychal wytrawnosci szczyty smakiem znakomitym bez kropki nawet nad i nie mowiac o jooooo o en i te
po prostu w tej polimityce policz matryce liczydel i rozstaw na tabeli ale mozg mi juz sie zmielił i nawet kabel nie pomoze gdy nie ma sie anteny.

 

Nie chcę skłamać, ale zostawiam wam do skomentowania.

 

(…) a Tobie, co dziś się śniło?

Piszcie w komentarzach!

pozdrawiam,

Luksosekunda.

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, Przemyślenia?

 

Przemyślenia Luksosekundy! #7

27 sie

Wyrok śmierci podpisany przez analfabetę liczy się podwójnie.

~ JoeMonster

 

Przemyślenia Luksosekundy! #7

 

 Minęło 26 dni od ostatnich przemyśleń! Przyznawać się… Kto liczył?

Mam świadomość… Oj, zdecydowanie mam. Za pewnie każdy główkuje, co jest powodem kolejnego odcinka?

(skończył się alkohol, ot co…)

- Tematyka seksualna – czyli to, co nas kręci i podnieca!

a8bjqx3_460sa_v1

- Tematyka branży muzycznej – czyli to, jak Luksosekunda zachowuję zimną krew przy oglądaniu soft-porno w teledyskach.

aLQB1Ev_460sa_v1

Jak to pani za ladą sklepu mówi: Zapraszam-Dzieńdobry-smacznego-dowidzenia-miłegodniaabymzapomniała.

Lecimy z tym show, Krzysztofie Ibiszu!

SHOW TIME.

#1 Co nas kręci i podnieca?

Żyję na tejże planecie od (jej) początku i napotkałam się (akurat dzisiaj) na ciekawy artykuł związany z naszą seksualnością (i nie tylko, o ironio!). Co nas podnieca i kręci? Dlaczego akurat mnie to omija? Kiedy mogę się rozmnażać z czystą przyjemnością? Czemu nastolatki i to tak wcześnie zaczynają współżycie seksualne (szkoda, że to wszystko musi mnie omijać…)?

Dziwny fakt #1

PODNIECA NAS: Potęga, siła i władza?

Władza, siła, dominacja, męskość to bardzo pierwotne instynkty, które rządzą kobietami, tak, w naszym eleganckim, ułożonym świecie a także, może tym bardziej… Seks z silnym mężczyzną, osadzonym w typowej męskiej roli, podnieca i rozpala. Władza, zdecydowanie i siła to rodzaj kobiecego fetyszu?
Mój komentarz jest następujący… Ja osobiście, nie miałabym ochoty przespać się z ,,dzielnicowym”. Dlaczego?
Po pierwsze – jego pensja, która powinna mnie kręcić, to w rzeczywistości będzie wzbudzać współczucie. A tego nie lubię, jak zresztą większość kobiet.
Po drugie – Jestem dymana (jak i większość polaków) przez nasz rząd. To mi wystarczy, jeśli chodzi o gwałt na człowieku.
Po trzecie – Serio… Nie chciałabym spać w tym samym łóżku z policjantem.

Dziwny fakt #2

PODNIECA NAS: Spróbowanie zakazanego owocu.

aEGzvrO_460sa_v1

Dziwny fakt #3

PODNIECA NAS: Świadomość wymarcia (?) oraz przedłużanie (nie, nie i jeszcze raz protestuje! Penisa nie da się „aż tak” przedłużyć-rozciągnąć) gatunku.

Naturalne zjawisko występujące w przyrodzie, które świadczy o instynkcie przetrwania. Dodam jeszcze tylko tą cholerną kropkę nad i…

Weźmy pod uwagę fakt, że nasze statystyki podnoszą nastolatki w przedziale wiekowym 10-18 lat. Dla niektórych jest to zadowalające, gdyż z branży nauczycielskiej już czekają (niczym sępy!) na wyż demograficzny (bo jakżeby inaczej miałoby być…), który wypełni ich brakujące godziny do ubogiego półetatu/etatu. Same dzieci są zachwycone, bo (przecież) mogą zacząć się bawić w modne (w tej epoce) zabawy seksualne:

- Słoneczko – nazwa (jak zawsze) niby niewinna, ale świadomość zapłodnienia wszystkich dziewczynek (lub chłopców, ponieważ bogatemu to i byk się ocieli…) przez jednego chłopca przyprawia mnie o mdłości.

- Wymiękam - szczerze… Gdyby nie pomoc pewnego wiarygodnego źródła, to miałabym wątpliwości, co do istnienia tej formy rozrywki. Osobiście sama wymiękam, jeśli pragnę rozwinąć ten wątek. Cała ta gra polega na tym – cytuję – ,,jest bardzo popularna na koloniach (seriously?) Chłopak dotyka siedzące w kółku dziewczyny w różne miejsca, nawet te najbardziej intymne. Wygrywa ta, która najpóźniej powie wymiękam”.

aKgP0Zj_460sa_v1

- Zabawa w pociąg - Wygrywa ta która najdłużej jest lokomotywą. Chłopcy siedzą przy stole (są wagonikami). Pod stołem klęczą dziewczęta (lokomotywy) i uprawiają z kolegami miłość francuską. Wygrywa ta dziewczynka, która najdłużej jest lokomotywą.

#2 Jak Luksosekunda zachowuje zimną krew przy oglądaniu soft-porno w teledyskach.

 

 

Wyjdę pewnie na jakąś wariatkę, która ma totalne uprzedzenia (co do siebie, też) wobec obscenicznych teledysków. Niech wam będzie, najwyżej wezmę parę sztuk mojej maści na ból dupy.  Przedstawię wam top 5 najbardziej żenujących teledysków (razem z moim osobistym komentarzem), gdzie pozostawię niesmak (na wiele lat).

 

#5

Szanowna Pani Miley Cyrus i jej Wrecking Ball!

miley-cyrus-wrecking-ball---1378806506-large-article-0

Być może każdy zna i słyszał… 9 września 2013, zawalił się częściowo mój świat za sprawą panny Miley, która w tymże czasie opublikowała swój idiotyczny teledysk Wrecking ball. Mój pierwszy osobisty opis teledysku jest dość kontrowersyjny za sprawą dużej ilości wulgaryzmów w stosunku do tejże (chorej umysłowo) gołej baby na kuli. W ramach oszczędzenia wam czasu na oglądanie filmów proponuję moją wnikliwą analizę.

Na pierwszy rzut oka, pojawia się niewinna buzia dziewczyny, której leciała łza. Myślę sobie:

- No, nieźle… Pewnie to będzie coś ambitniejszego! – westchnęłam z nadzieją do siebie – Byłaby całkiem niezłym kąskiem dla pedofila!

- Przestań z tymi obleśnymi żartami, Luksia! – zawarczał mózg – Weź się za analizę, a nie stroisz sobie żarty.

Taka scena trwa do ok. 30 sekundy… Aż pojawia się była Hanna Montana (whatever) z dużym młotkiem. Dziwny jest fakt, że stoi przy brudnej ścianie w białym ubiorze. Głupota goni głupotę, owszem tu się zgodzę, ale proszę mi to wyjaśnić. Czemu musiała to narzędzie polizać?

Za młodu się robiło głupsze rzeczy, owszem, przyznaje się, okej! Tylko dlaczego liże młotek zamiast pe… a, nieważne. Lećmy dalej.

Około po minucie, nasza bohaterka pojawia się na tejże słynnej kuli. Można by powiedzieć, że huśta się z dużą ekscytacją jak na 3-latka. Serio, pedofil miałby nie lada radochę… Oczywiście pamiętamy, iż dalej ona na niej siedzi nago, co już w ogóle sprowokowało kogoś do masturbacji lub samogwałtu (brzmi lepiej przy tym teledysku).

Ocena teledysku w skali 1-10?

Milej, oblałaś. Dostajesz 1.

A teraz idź i przypomnij sobie, jak wyglądają realia życiowe!

#4

Szanowna Pani Rihanna i jej Pour it up!

RIRI

Właśnie zastanawiam się nad bardzo ambitnym tekstem tego utworu. Pozwolę sobie zacytować:

Valet cost a hundred bill – Valet kosztuje sto dolców
I still got my money – Wciąż mam dużo hajsu
Gold all up in my grill – Mój grill cały we złocie
I still got my money – Wciąż mam dużo hajsu
Who cares how you haters feel – Kogo to obchodzi, jak wy-hejterzy się czujecie

I tak dalej, i tak dalej!

Nie ukrywam, że ten utwór mnie rozbawił. Serio! Tłumaczę sobie, jaki grill? Normalny grill we złocie, szkoda by było na nim coś smażyć! Po chwili zapala się czerwona lampka… Chodzi o to, coś co zakładają gwiazdy na zęby.

Poza tym, tekst jest na tyle zrozumiały… Ach, przepraszam. Po co, będziemy się okłamywać? W naszym kraju to i „nasza rihanna” (czytaj Doda) musi wziąć kredyt na teledysk.

Dobra, stop. Za smutno się zrobiło.

Zacznijmy od przeciętnej i wnikliwej analizy. Do sieci trafił klip do utworu Pour It Up, w którym gwiazda wciela się w rolę „burdelmamy”, pozuje na tronie i „twerkuje”. Wideo wcześniej przez długi czas pozostawało niewydane, bo projekt porzucił jego reżyser. Ostateczna wersja jest więc dziełem piosenkarki. Czyli zdobywczyni 4 miejsca w moim rankingu zrobiła się na burdelmamuśkę? Poważnie, płacę internetom za taką twórczość? Bez urazy ,,Riri”, ale weź się za naukę, bo…

… moja ocena to 0.

(tak jesteś zerem, uświadom to sobie)

#3

Szanowny Pan Robin Thicke i jego Blurred Lines!

Robin-Thicke-–-Blurred-Lines

Taka mała uwaga! Został dość szybko ogłoszony za „najbardziej seksistowski teledysk”. Widzimy w nim roznegliżowane kobiety przechadzające się wokół ubranych mężczyzn. W teledysku kpi się z zoofilii, narkomanii i gwałtu. Na koniec klipu widzimy napis Robin Thicke Has a Big Dick. Ale jaj to chyba nie ma, prawda?

Zastanawiacie się, czemu zajął 3 miejsce na mojej liście? Proszę was…

Po pierwsze – oczekiwałam odwrotnej sytuacji. Cieszyłby mnie widok roznegliżowanych facetów a nie pań! Masz u mnie minusa Robin, bo oczekiwałam odrobinę pikanterii z twojej strony. Przykładowo… Zdejmiesz garnitur i pokażesz (chociażby mi!) tego Big Dick’a.

Po drugie – Po cholerę koza u kobiety? Nie zdziwiłby mnie widok araba z kozą, ale ta blondynka?! Kolejny minus, mój drogi…
Po trzecie – Nie podoba mi się jak tańczą. Zdecydowanie Ci ludzie, którzy deklarują, że za cholerę tańczyć nie potrafią… jakimś dziwnym trafem (i wpływem alkoholu) stają się mistrzami w tańcu towarzyskim.

Panie Robin, przyszedł pan niedouczony… lecz za to elegancko ubrany!

Dostajesz ocenę, 2!

(mam słabość do mężczyzn w garniturach…)

#2

Szanowny Pan Donatan i MY (jego), Słownianie!

donatan cleo

Kolejną moją ofiarą padł Donatan (albo ja, kiedy tego słucham). Swój nowy teledysk Donatan rozpoczął ostrzeżeniem, że aby go obejrzeć należy posiadać poczucie humoru i dystans do świata. Zgodnie z tym zaleceniem, mam pytanie do tego (zajebistego, sw0ją drogą!) lekarza, który mnie uprzedza na początku.

- Panie doktorze, po ilu tubkach maści na ból dupy można przedawkować? Czuję się źle, bo znów muszę się wysilić…

Dzięki temu można się więc spodziewać bardzo ciężkostrawnych żartów. Klip do singla My, Słowianie skupia się głównie na pokazywaniu zbliżeń piersi dziewczyn ubijających masło, piorących rzeczy i ugniatających ciasto. Zastanówmy się nad pewnym istotnym aspektem. Weźmy taką gimbusiarę, która naogląda się takiego soft-porno na YT. W sumie (srał pies na dwojga… whatever) On na tym zarobi, bo jakżeby inaczej, ale pamiętamy… To dziecko, kiedyś dorośnie i będzie wmawiało (np.) moim wnukom bzdety typu:

- Za młodu, to ja słuchałam DONATANA! To było coś, a nie!

- (…) ale babcia mówiła, że Shakin’a Stevensa i Freddy Mercury są nieśmiertelni i zdecydowanie lepsi od tego, co słuchasz…

- (…) bo wasza babka to jaka popier*olona kobieta jest. Co za dewotka wam puszcza spróchniałe idiotyzmy!!!

- Baaaaaabciu…

I wiadomo, wtedy lecę z siekierą i sprawę załatwiam polubownie.

Panie D. dostajesz ocenę 1.

#1

Szanowna Pani Nicki Min(t)aj i jej Anaconda!

images

She really is on some dumb shit.
God help us…

Pozdrawiam,

Luksosekunda!